Z ostatniej chwili
Zarejestrowali, to zarejestowali. Na cóż drążyć temat?

Zarejestrowali, to zarejestowali. Na cóż drążyć temat?

We wtorek Tłuszcz obiegła informacja, o rejestracji dwóch komitetów wyborczych o łudząco podobnych nazwach. Pozwolę sobie jednak zapytać – no i co z tego?

Komitety w „aferze” mamy dwa: Razem dla Gminy Tłuszcz (pełnomocnik Zofia Malinowska) i Razem dla Tłuszcza (pełnomocnik Zdzisław Bednarczyk). Kiedy sytuacja wyszła na jaw, mogliśmy przeczytać sporo negatywnych komentarzy.

Przykładem niech będzie komentarz na facebookowm profilu Stacji Tłuszcz, autorstwa radnego Roberta Szydlika:

– Wystawienie komitetu pod nazwą, która jest podróbką wcześniej zarejestrowanego komitetu najlepiej świadczy o braku klasy ze strony Pana Bednarczyka.

Odrzućmy jednak na trzy minuty (tyle bowiem zajmie przeczytanie tego tekstu) emocje i przyjrzyjmy się – bez gniewu i upodobania – korzyściom, jakie mogą uzyskać komitety o podobnych nazwach.

Tegoroczne wybory samorządowe są pierwszymi w powojennej historii Polski wyborami, w których okręgi wyborcze będą miały charakter jednomandatowy. W praktyce kampanii oznacza to, że głosować będziemy na konkretnych kandydatów, a nie na zgłaszające ich komitety. Te ostatnie mają w nowym systemie funkcję jedynie pomocniczą – określając źródła finansowania kampanii i w pewnym, niewielkim stopniu pokazując poglądy polityczne kandydatów – innych spodziewać się będziemy po kandydacie popieranym przez PiS, innych – po kandydacie SLD. Główną rolę, będą pełnić cechy samych kandydatów: ich (mam nadzieję) program wyborczy, ich popularność w okręgu wyborczym czy ocena poprzednich dokonań.

Skąd to przywiązanie do nazw, haseł i całego entourage’u kampanii? Chciałoby się powiedzieć, że z braku innych możliwości konkurowania, ale oznaczałoby to, że nie doceniam pomysłowości kandydatów. Poza tym pokazanie jednolitego komitetu we wszystkich okręgach może wpłynąć na mniej zdecydowanych wyborców – mogą oni wybierać tego kandydata, który będzie w stanie więcej ugrać w ramach rady, czyli tego, który będzie miał zapewnioną koalicję.

Warto też zwrócić uwagę na fakt, że w wyborach samorządowych bardzo rzadko wygrywają partie, czyli z marketingowego punktu widzenia – duże marki. Obserwujemy nawet odwrotny trend – duże, ogólnopolskie partie startują z lokalnym komitetem (co ważne sygnowanym nazwiskiem silnego lidera) po to, by móc wykorzystać jego popularność do wprowadzenia na stanowiska swoich kandydatów. Wygląda na to, że trend silnych nazwisk będzie rósł, wraz ze zwiększaniem się zasięgu występowania jednomandatowych okręgów.

Podsumowując – jeśli chcesz wygrać wybory – zainwestuj w nazwisko. Nazwa komitetu będzie miała znaczenie drugorzędne. Mocnego kandydata ludzie znajdą na liście niezależnie od nazwy jego komitetu. Martwić się będzie trzeba, gdy w komitecie „Razem dla Tłuszcza” wystartuje jakiś Robert Szydlik…

 

AKTUALIZACJA 1.10:

Nazwa komitetu Z. Bednarczyka do poprawki!

We wtorek Tłuszcz obiegła informacja, o rejestracji dwóch komitetów wyborczych o łudząco podobnych nazwach. Pozwolę sobie jednak zapytać - no i co z tego? Komitety w "aferze" mamy dwa: Razem dla Gminy Tłuszcz (pełnomocnik Zofia Malinowska) i Razem dla Tłuszcza (pełnomocnik Zdzisław Bednarczyk). Kiedy sytuacja wyszła na jaw, mogliśmy przeczytać sporo negatywnych komentarzy. Przykładem niech będzie komentarz na facebookowm profilu Stacji Tłuszcz, autorstwa radnego Roberta Szydlika: - Wystawienie komitetu pod nazwą, która jest podróbką wcześniej zarejestrowanego komitetu najlepiej świadczy o braku klasy ze strony Pana Bednarczyka. Odrzućmy jednak na trzy minuty (tyle bowiem zajmie przeczytanie tego tekstu) emocje i przyjrzyjmy…

Ocena

Głosy użytkowników: 3.02 ( 8 głosów)
0

Kappa

Politolog, medioznawca, marketer. Skrywam twarz pod czarną maską

9 komentarzy

  1. Po części zgadzam się z autorem tekstu. Liczy się mocne nazwisko w danym komitecie. Problem może pojawić się później wtedy kiedy będzie druga tura i komitety będą popierać swoich kandydatów na stanowisko burmistrza. Dwie podobne nazwy mogą wyborców zmylić. Ogólnie nie widzę tu żadnej afery. Komitety muszą się wziąć za robotę, pokazywać swoich kandydatów a przede wszystkich ich dotychczasowe osiągnięcia. Jak przekonają ludzi to będzie ich sukces a jak nie to niech pracują wytrwale następne 4 lata może wtedy się uda.

  2. Ja się nie zgadzam do końca z tekstem. Zabieg nie jest najwyższych lotów, trzeba przyznać. Czy będzie skuteczny – zależy jak zostanie wykorzystany. Opiera się jednak na próbie wprowadzenia wyborcy w błąd a to dosyć nieładne.

  3. Jarek no pewnie że nie ma afery. To zwykłe chamstwo i buractwo. Cham może lakierki założyć a słoma i tak mu wylezie.

  4. Teraz autor powinien „odszczeknąć” swoje tezy

  5. Tak tak autorze odszczekaj. Skoro komisja wyborcza przyzała radnym rację i kazała komitetowi Bednarczyka zmienić nazwę to chyba sytuacja jasna. Autor sie nie popisał. Jak ma być dobrze w tej Polsce jak ludzi przy każdym tego typu szwindlu przymykają oko „nic się nie stało”.

    • Niestety, ale nie zamierzam niczego „odszczekiwać”. Ideą powyższego tekstu nie była ani ocena czy nazwy komitetów są podobne, czy wprowadza to w błąd czy nawet ocena rejestracji podobnych nazw pod względem moralności czy uczciwości. Tekst pokazuje jedną sprawę – nieważne jak nazwiemy komitet, bardziej będzie się liczyło kto w nim wystartuje. A tego decyzja komisji wyborczej nie zmieni.

      • Kuppo,
        najpierw twierdzisz, że kampania Lasowskiego nie odniosła skutku – zapominając, że wygrał wybory,
        teraz twierdzisz, że nazwa komitetu nie ma znaczenia a komisarz wyborczy stwierdził, że ma znaczenie.

        Chyba nikt poza Tobą nie rozumie Twoich idei, dla Wszystkich innych to kupa bzdur.

      • Autor słabiutko pojechał. Skupił się na oczywistym fakcie że w małej gminie ludzie się znają i i tak głosują na nazwiska a nie na nazwę listy wyborczej. Tylko nie dociera do tego autora że ta sprawa może być różnie rozpatrywana. Autor skupił się na banalnej prawdzie której nie ma sensu powtarzać za to nic nie napisał o tym co takie działanie oznacza. To trochę tak jakby pijak na stacji pobił kobietę, autor by to opisał „ale facet miał mięśnie!” i dziwił się potem że czytelnicy oczekiwali czegoś innego no np. potępienia. Jak ktoś wysila się na taki komentarz i jakaś analizę to mógłby się postarać i spojrzeć na sprawę z kilku stron. Byłby wtedy Autorem a tak jest tylko zaperzonym internautą.

Skomentuj