Z ostatniej chwili
„Nie będę kandydował na burmistrza”. Może to i lepiej.

„Nie będę kandydował na burmistrza”. Może to i lepiej.

Robert Szydlik oficjalnie potwierdził, że nie zamierza w tym roku kandydować na burmistrza. To, wbrew opiniom wielu internautów może być dobra decyzja. Zwłaszcza dla gminy.

Decyzja ta wywołała sporą liczbę negatywnych reakcji. Na facebookowym profilu „Stacji Tłuszcz” pojawiały się głosy, że „to był jedyny sensowny kandydat”. Podobne głosy można usłyszeć “na mieście”, o czym mówi sam kandydat.

Decyzja o kandydowaniu lub nie jest osobistym wyborem kandydata i tak naprawdę tylko on wie dlaczego postąpił tak, a nie inaczej. Jednak jeśli odrzucić na bok emocje, własne poglądy, etc. i popatrzeć na to z boku, to taka decyzja może przynieść więcej pożytku niż szkód.

Stanowisko burmistrza ma bowiem charakter wykonawczy w stosunku do rady. To rada podejmuje decyzje o stanowieniu prawa miejscowego i to ona podejmuje decyzje o charakterze finansowym. Oznacza to, że mając wpływ na decyzje rady, ma się większy wpływ na kurs, w jakim pożegluje gmina. Burmistrz ma więcej kompetencji o charakterze administracyjnym czy reprezentacyjnym, co nie musi przełożyć się na faktyczne możliwości działania (co najwyżej na samozadowolenie osoby pełniącej stanowisko).

Co więcej, stanowisko burmistrza może bardzo łatwo zmarnować kredyt zaufania społecznego. Każdy mieszkaniec oczekuje od burmistrza sporej liczby decyzji czy inwestycji, które tak naprawdę zależą od rady. Ich niewykonanie oznacza spadek tego zaufania i niewielką szansę na zrobienie czegokolwiek w kolejnych wyborach.

Jeśli więc (jak zakładam) ktoś chce zrobić coś dla gminy, to bardziej opłacalne jest kandydowanie na radnego i stworzenie silnej grupy, która będzie w stanie “przepchnąć” wybrane postulaty niż kandydowanie na burmistrza i walka z radnymi. Co więcej, bycie radnym (nawet jedynym z danego komitetu) daje szanse na znalezienie koalicjantów w sprawach dla gminy kluczowych, co może być bardziej opłacalne.

Oczywiście współpraca z burmistrzem (bądź podobny pomysł na rozwój gminy) mogłaby uczynić wprowadzenie programu w życie łatwiejszym. Jeśli jednak można wybrać tylko jedną funkcję, to na dzień dzisiejszy popieram decyzję pana Szydlika – jeśli zdobędzie mandat, będzie miał większe możliwości działania.

obert Szydlik oficjalnie potwierdził, że nie zamierza w tym roku kandydować na burmistrza. To, wbrew opiniom wielu internautów może być dobra decyzja. Zwłaszcza dla gminy. Decyzja ta wywołała sporą liczbę negatywnych reakcji. Na facebookowym profilu "Stacji Tłuszcz" pojawiały się głosy, że "to był jedyny sensowny kandydat". Podobne głosy można usłyszeć “na mieście”, o czym mówi sam kandydat. Decyzja o kandydowaniu lub nie jest osobistym wyborem kandydata i tak naprawdę tylko on wie dlaczego postąpił tak, a nie inaczej. Jednak jeśli odrzucić na bok emocje, własne poglądy, etc. i popatrzeć na to z boku, to taka decyzja może przynieść więcej pożytku…

Ocena

Głosy użytkowników: 1.8 ( 3 głosów)
0

Kappa

Politolog, medioznawca, marketer. Skrywam twarz pod czarną maską

2 komentarzy

  1. Jak on nie chce to albo naprawde się tam nie pchał jak myśleli niektórzy ludzie albo tam jest wiekszy bajzel niż to sobie można wyobrazić. Nie wiem ja jest ale źle to wygląda :-(

  2. Szkoda. Był Pan moim kandydatem, Panie Robercie. Nawet się śmiałem, że Pan to taki „Głos rozsądku w tłuszczańskim ratuszu”.

Skomentuj