Z ostatniej chwili
Kto na pewno nie wygra wyborów?
Grafika z serwisu Unsplash.com na licencji CC Zero

Kto na pewno nie wygra wyborów?

Z każdym dniem ujawniają się kolejni kandydaci w wyborach samorządowych. Czy już dziś można przewidzieć zwycięzcę?

Bez konsultacji z wróżbitą Maciejem – raczej nie. Można jednak, nawet bez robienia sobie herbaty (w celu zdobycia fusów) powiedzieć kto wyborów na pewno nie wygra.

Najmniejszą liczbę głosów zdobędzie kandydat, który swoją kampanię oprze tylko na internecie, nie wychodząc bezpośrednio do wyborców. I nie zmienią tego nawet największe wojny w komentarzach (na miarę tych z 2010)

Dlaczego? Bo internet to domena ludzi młodych, czyli tych, którzy na wybory generalnie nie chodzą. Dane ISP alarmują –  frekwencja w grupie wiekowej 18-25 jest jedną z najniższych. I nie pomagają kampanie reklamowe skierowane do ludzi młodych – samorząd nie bardzo ich obchodzi. Inwestycja w internet (tak, dobrej kampanii nie da się zrobić studentami na bezpłatnym stażu) po prostu się nie opłaca.

Przykład z poprzednich wyborów – kampania Kamila Laskowskiego w internecie była świetna, a przełożyła się na najniższy wynik procentowy w okręgu – lekko ponad 20 proc. Podobnie jak w przypadku bojkotu tatara z Sokołowa – dużo słów, sporo “łapek w górę”, ale za to niewielki efekt praktyczny.

Ale może to i lepiej. W zeszłym roku właściwie tylko trzech kandydatów było widocznych w sieci i mediach społecznościowych, w tym roku pewnie nie będzie lepiej. Choć ma to swoje plusy – biorąc pod uwagę treści pojawiające się na profilu jednego z kandydatów (szczęśliwie już usunięte)…

Czy kampania w sieci będzie więc nudna? Pewnie nie – internet to dobre narzędzie do szybkiej reakcji, długich filipik (które zostaną zarchiwizowane) i generalnie współczesna Agora. Jednak nie sądzę, by najpopularniejszy w sieci, stał się najpopularniejszym przy urnie.

 

Kappa

 

Z każdym dniem ujawniają się kolejni kandydaci w wyborach samorządowych. Czy już dziś można przewidzieć zwycięzcę? Bez konsultacji z wróżbitą Maciejem - raczej nie. Można jednak, nawet bez robienia sobie herbaty (w celu zdobycia fusów) powiedzieć kto wyborów na pewno nie wygra. Najmniejszą liczbę głosów zdobędzie kandydat, który swoją kampanię oprze tylko na internecie, nie wychodząc bezpośrednio do wyborców. I nie zmienią tego nawet największe wojny w komentarzach (na miarę tych z 2010) Dlaczego? Bo internet to domena ludzi młodych, czyli tych, którzy na wybory generalnie nie chodzą. Dane ISP alarmują -  frekwencja w grupie wiekowej 18-25 jest jedną z…

Ocena

Głosy użytkowników: 2.38 ( 2 głosów)
0

Kappa

Politolog, medioznawca, marketer. Skrywam twarz pod czarną maską

Jeden komentarz

  1. Dla mnie cały tekst to „farmazony”
    Nawiązanie do P. Laskowskiego jako przykład nieudanej kampanii w internecie to bzdura – przecież Laskowski został wybrany radnym !
    Startował w okręgu w którym pierwszym radnym był P. Groszek – który był bardzo silnym kandydatem. Poza tym w okręgu było bardzo wielu silnych kandydatów.
    Tak więc jeśli nieudana kampania tak ma wyglądać – to życzę wszystkim tak niedanej kampanii.

    Ps. Oczywiście kampania a kadencja to dwie różne sprawy.

Skomentuj