Z ostatniej chwili
Dobra passa?

Dobra passa?

Czy seria korzystnych dla oponentów obecnego burmistrza decyzji i działań wróży powodzenie w wyborach, czy wręcz przeciwnie?

Pewne rzeczy mogą przejść niepostrzeżenie. Są niezauważalne, niedostrzegalne i w sumie nieistotne. Jak chociażby wiadomość, że Przewodniczącym Miejskiej Komisji Wyborczej został pan Tomasz Kujawa. Na pierwszy rzut oka – normalna sprawa. Jednak pan Kujawa był delegowany do pracy w komisji przez komitet Prawo i Sprawiedliwość, którego kandydatem na burmistrza będzie w naszej gminie radny powiatowy Janusz Tomasz Czarnogórski. Słowem – przewodniczący Miejskiej Komisji Wyborczej nie jest „człowiekiem burmistrza”, wręcz przeciwnie. Pan Kujawa był informatykiem w urzędzie w kadencji burmistrza Jana Krzysztofa Białka. Odszedł krótko po zmianie władzy.

Jakie to ma znaczenie? Praktycznie żadnego. Komisja, jak komisja. Ma swoje zadania, będzie je realizowała zgodnie z przepisami. Jedyne znaczenie to możliwy spadek morale w ekipie obecnie rządzącej i wzrost w obozie PiS. No i może satysfakcja.

Druga sprawa – zamieszanie wokół nazwy komitetów. Radni zrzeszeni w klubie radnych Razem dla Gminy rejestrują KWW „Razem dla Gminy Tłuszcz”. Liczą, że marka jaką sobie wyrobili przez kilka lat działań w radzie przyczyni się do wyborczego sukcesu. 10 dni po nich pan Zdzisław Bednarczyk (ojciec obecnie urzędującego burmistrza) rejestruje komitet pod nazwą „Razem dla Tłuszcza”. Radny Szydlik bije na alarm. Internauci różnie komentują ten fakt – jedni mówią, że to bez znaczenia, inni, że to nieuczciwe.

KWW „Razem dla Gminy Tłuszcz” składa do komisarza skargę i w następstwie dochodzi do zmiany spornej nazwy. Teraz zamiast „Razem dla Tłuszcza” mamy „Naszą Gminę”. Kolejny sukces oponentów urzędującego burmistrza Pawła Bednarczyka. Bo w sumie to słabo tak stworzyć podobną nazwę i liczyć, że fortel się uda. Jak by nie patrzeć próba wprowadzania wyborców w błąd (skuteczna czy nie) zabiegiem wysokich lotów nigdy nie będzie.

Następne zrządzenie losu – kandydat Paweł Bednarczyk odmawia udziału w debatach. Odpowiada redaktorowi Maciejowi Puławskiemu tak:

„W związku z tym można domniemywać że cykl proponowanych przez Pana debat będzie częścią kampanii wyborczej Pana Balceraka i będą tak przygotowane że mogą nie pozwolić pozostałym kandydatom przedstawić w sposób rzeczywisty i rzetelny swoich programów wyborczych.”

Czyli, że Puławski i Balcerak razem pracują i Puławski będzie Balcerakowi robił w ten sposób kampanię wyborczą. No i pewnie, że będzie robił. Tak jak będzie robił (przepraszam, że same nazwiska, ale aż się ciśnie na usta w ten sposób) Czarnogórskiemu, Klockowi czy Bednarczykowi. Każdemu, kto przyjdzie. Bo chyba jest rzeczą oczywistą, że kandydaci biorący udział w debatach korzystają z tego, że się ich pokazuje, o nich się pisze, o nich się mówi. Korzystają, że ich się zaprasza i dopytuje. W czym zatem problem?

Pan Jacek Balcerak – kandydat wielka niewiadoma. Można obejrzeć filmik, gdzie uzasadnia swój start w wyborach. Pytanie tylko czego obawiał się URZĘDUJĄCY OBECNIE BURMISTRZ? Bo chyba nie tego, że pan Balcerak ma wiedzę o samorządzie i sytuacji gminy większą od obecnie urzędującego burmistrza? Żaden ze startujących nie ma takiej wiedzy, bo mieć jej po prostu nie może. Burmistrz Bednarczyk co sesja mierzy się z dyskutantami (na pierwszy rzut oka) silniejszymi od pana Balceraka. Wychodzi z tego obronną ręką. Obronił swoje wynagrodzenie przed redukcją, często ucina dyskusje radnych szybkim komentarzem. Cztery lata na stanowisku burmistrza i odmowa udziału w debatach to zaskoczenie. Zresztą, pewnie nie tylko dla mnie. Dla pozostałych kandydatów to również zaskoczenie i pewnie gdzieniegdzie z tego powodu świętowano.

Bo nie oszukujmy się – każdy z pozostałych najbardziej na dyskusję z burmistrzem Bednarczykiem liczył, ale też i najbardziej się jej obawiał. A tak wszyscy (poza obecnie urzędującym burmistrzem) dostaną darmowy czas antenowy do promocji. I jak by się ekipa ST nie starała, to i tak będzie promocja. Jak by nie cisnęli, jak by nie drążyli i tak TO BĘDZIE PROMOCJA.

A wyborców obecnie nurtuje jedno pytanie – dlaczego nie ma na debatach burmistrza? I mało kto będzie wnikał w to, jak burmistrz swoją odmowę uzasadnił. Większość i tak wysnuje swoje wnioski… Które obawiam się nie będą korzystne dla Wielkiego Nieobecnego.

Mamy więc pasmo sukcesów po stronie opozycji. Czy ta passa będzie trwała do końca kampanii? Wszystko się wkrótce okaże. Wszak na dobrą sprawę mamy dopiero jej początek.

fot. Zdenko Zivkovic (CC BY 2.0)

zy seria korzystnych dla oponentów obecnego burmistrza decyzji i działań wróży powodzenie w wyborach, czy wręcz przeciwnie? Pewne rzeczy mogą przejść niepostrzeżenie. Są niezauważalne, niedostrzegalne i w sumie nieistotne. Jak chociażby wiadomość, że Przewodniczącym Miejskiej Komisji Wyborczej został pan Tomasz Kujawa. Na pierwszy rzut oka - normalna sprawa. Jednak pan Kujawa był delegowany do pracy w komisji przez komitet Prawo i Sprawiedliwość, którego kandydatem na burmistrza będzie w naszej gminie radny powiatowy Janusz Tomasz Czarnogórski. Słowem - przewodniczący Miejskiej Komisji Wyborczej nie jest "człowiekiem burmistrza", wręcz przeciwnie. Pan Kujawa był informatykiem w urzędzie w kadencji burmistrza Jana Krzysztofa Białka. Odszedł…

Ocena

Głosy użytkowników: 3.97 ( 6 głosów)
0

Marv

Baczny obserwator lokalnej sceny politycznej. Piszę co myślę.

Skomentuj