Z ostatniej chwili
Rób dobrze, albo wcale

Rób dobrze, albo wcale

Takie zdanie możnaby skierować do Janusza Tomasza Czarnogórskiego po obejrzeniu jego spotów na YouTubie. Mówiąc krótko: Nie jest dobrze i naprawdę niewiele zabrakło, by było lepiej.

I choć, pamiętam że sam pisałem o kampanii w internecie: Najmniejszą liczbę głosów zdobędzie kandydat, który swoją kampanię oprze tylko na internecie, nie wychodząc bezpośrednio do wyborców, to pozwolę sobie na te spoty rzucić krytycznym okiem. Bo jeśli ktoś się tak pięknie podkłada, to aż żal kilku słów nie skrobnąć
Najpierw proszę obejrzeć obydwa spoty, żebyśmy wiedzieli o czym mówimy.


I teraz po kolei – co poszło nie tak? Ograniczę się do trzech punktów:

Warstwa techniczna
Najważniejsza w takich produkcjach jest warstwa dźwiękowa. Jak mówią specjaliści do spraw internetowego wideo, widz jest w stanie oglądać film nawet przy słabej jakości obrazu jeśli słyszy, co dzieje się na ekranie. W tym przypadku mamy spot w którym nie słychać nic, oraz taki, w którym słyszymy wszystko oprócz kandydata. Co zapamiętamy z obejrzanych filmików? Ja zapamiętałem odgłos TIR-a, bo chyba w tym momencie nawet sam kandydat uznał, że coś jest nie tak. Zrozumiałbym wszystkie potknięcia (wszak Czarnogórski występuje w takim wideo po raz pierwszy, więc pewne potknięcia są do wybaczenia), gdyby wideo szło “na żywo”, gdyby trzeba było zrobić montaż z kilku kamer, gdyby trzeba było zrobić cokolwiek innego niż obejrzenie  powstałego filmu i powiedzenie: “Nie, to tak być nie może. Albo kręcimy dubla, albo tego nie puszczamy”. Ktoś przecież to przygotowywał, ktoś musiał obejrzeć ten film, choćby podczas dodawania logotypów. Dlaczego to poszło w tej formie? Zachodzę w głowę…

Niezrozumienie formy internetowego wideo
Co widzimy na ekranie? “Mówiącą głowę”, jak mawia się w branży. I co ona mówi. Czy są to ciekawostki, dotyczące historii i psychologii, informacje z gatunku fizyka, której nie uczą cię w szkole, czy program komediowy, w którym prowadzący odpowiada na pytania widzów? Nie. Mamy gadającą głowę o planie na drogę i mówiącą o sobie. Wzrok skierowany w jeden punkt i właściwie zerowa mimika. Jest po prostu nudno. Generalnie internetowy widz ma dość niskie zaangażowanie – jeśli w ciągu 15 pierwszych sekund nic się nie stanie, spora szansa, że po prostu wyłączy nagranie. Ja, gdyby nie zainteresowanie niejako zawodowe, odpuściłbym sobie tę przyjemność dość szybko. A przecież chodzi o to, by wysłuchał co kandydat ma do powiedzenia i wybrał, czy jest to jego program. Czy jest choć jeden powód, by tego nie ułatwiać?

Kandydat, który nie czuje się dobrze
I najważniejsze – po kandydacie nie widać ani odrobinę, by dobrze się w tej formie czuł. I jeśli w filmowanych rozmowach wypada on całkiem nieźle, tak w tych filmach widać, że nie jest na swoim miejscu. Zwłaszcza w drugim filmie – być może postawienie go przy ruchliwej drodze nie było najlepszym pomysłem. Filmy wydają się być zrobione właściwie bez pomysłu i bez jakiegoś uzasadnienia – ot, zróbmy sobie wideo, będzie to kosztować parę złotych, wszystkim się spodoba. Nikt nie odpowiedział na pytanie: kto ma to oglądać i po co? Nie wiem. A chciałbym.

Dobrze, pomarudziłem trochę, teraz czas na plusy. Cieszę się, że którykolwiek z kandydatów zauważył YouTube, że próbuje zrobić coś innego, jakoś się odróżnić, ponieważ jak na razie poza reklamami na mieście, kampania jest wyjątkowo niemrawa. Teraz jeszcze tylko powinien zacząć się odróżniać na plus. Wystarczyłoby pewnie popracować nad techniką i zrobić kawałek montażu, żeby moja ocena podskoczyła o kilka punktów. Dobrze byłoby porozmawiać z choć jedną osobą, która czuje internet i wie, jak powinna wyglądać tam komunikacja – być może w sztabie wyborczym partii znajdzie się choć jedna taka osoba.
Ps. Czekam na filmy innych kandydatów. Również postaram się napisać o nich kilka słów.

[Edit]: W poniedziałek pojawił się kolejny film. I w końcu da się coś usłyszeć – ciekawi mnie czy ktoś zaczął oglądać te filmy, czy po prostu kwestia miejsca nagrania, gdzie nie było żadnego ruchu w tle. Generalnie widać spory progres. Jest montaż, jest wizualizacja, jest trochę więcej balansu pomiędzy „gadającą głową” a wizualizacjami czy inną treścią. Zobaczymy, czy kolejne spoty (nieoficjalnie wiem, że pojawi się jeszcze kilka) utrzymają tę tendencję.

Kappa

Kappa

Politolog, medioznawca, marketer. Skrywam twarz pod czarną maską

2 komentarzy

  1. Kappa sprawiasz wrażenie czepialskiego. Wszystko Ci się ogólnie nie podoba i to nie po raz pierwszy.
    Próbujesz coś pisać, ale bez jasnego przesłania -puenty. Cenię to, że próbujesz, inni by mogli, ale nie piszą. Z czasem palce wystukają, co rozum chciał przekazać. Są rzeczy, które otrzymujemy w genach, są takie które z czasem nabywamy.
    Osobiście nie podjąłem jeszcze decyzji na kogo oddam głos, waham się wciąż pomiędzy Balcerakiem a Czarnogórskim. Na Bednarczyku i Klocku już zdążyłem się zawieść, trzeba dać szanse innym. Filmik o drodze przekonuje mnie i ciut przechyla szalę. Całkiem nie dawno widziałem w Polsacie spikera, który stał przy drodze. Słychać było tylko jego, nie słyszałem żadnego samochodu. Wyglądało to jak nagranie w studiu z podłożonym tłem autostrady. I prawdopodobnie tak było. Tu widzę realną sytuację przy drodze. Z narażeniem życia „gadająca głowa” pokazuje i mówi o zagrożeniach. Mało tego słyszę realnie to o czym mówi, a przejeżdżające tiry powodują ciarki na plecach. Tragizm sytuacji? Zamierzony czy nie, tego nie wiem. Nie wiem, czy tak miało być, ale ja tak to odbieram.
    Moja ocena filmu Czarnogórskiego 4 i 1/2 w skali od 0 do 6
    Moja ocena artykułu Kappy 3 i 1/2

    • Co do telewizyjnego spikera – magia nazywa się sensowny mikrofon kierunkowy. Do tego osłona przeciwwietrzna i mamy ładny dźwięk właściwie bez odgłosów tła, które jeszcze czasem docina się w postprodukcji. I dzięki temu wiemy, co prezenter miał do powiedzenia. W przypadku pana Czarnogórskiego – miałem problem, a serio chciałbym wiedzieć co chciał przekazać.
      Co do braku puenty – to zamierzony efekt. Chcę poddać myśl pod rozwagę, a nie powiedzieć jak myśleć. I tak, szukam błędów w kampanii – chciałbym żeby była ona jednocześnie ciekawa i merytoryczna. Na razie moje (wydaje mi się że nieszczególnie wysokie) oczekiwania nie są zaspokojone.

Skomentuj